| Start | Super Packer | Atari Graphics Studio / AGS | Graph2Font / G2F | Mads |   http://madteam.atari8.info  
SKŁAD GRUPY
PRODUKCJE
scena
gry
użytki
vbxe
SPRZĘT
Sio2SD/Pajero
Sio2SD/Rocky
Stereo/Pajero
GTIA/Psychol
ARTYKUŁY
DEMO EFFECTS
LINKI
   

Bewesoft
Atari PC raz jeszcze
Syzygy #8

Chciałbym tutaj powiedzieć parę słów na temat przeróbek sprzętowych oraz oprogramowania do nich, a także ich przydatności i kompatybilności. Chodzi oczywiście o reakcję na wcześniej już w Syzygy opublikowane artykuły pt. "Atari PC" a także "Gawędy przy faji: Standaryzacja" oraz inne traktujące o używaniu dodatkowego RAM'u w programach.

Moim zdaniem, mówiąc na ten temat, musimy zadać sobie poważne pytanie: dlaczego Atari 8-bit jest dla nas lepsze od grzyba? Dlaczego używamy jeszcze ten stary sprzęt? To "friendship" i tradycja oczywiście, ale też brak komercji jest niezły. Istnieje jednak jeszcze inna sprawa: KOMPATYBILNOŚĆ!

Dziś słowo "kompatybilność" znaczy zgodność sprzętu z PC, więc nie lubimy za bardzo tego wyrazu. Stwierdziłem jednak (i mogę się też mylić), że grzyby są mniej kompatybilne niż Atari XL/XE. Chodzi mi tu o zgodność różnych komputerów liczonych na jednej platformie.

Możliwości typowego grzyba ciągle się powiekszają, wymagając zakup nowego hardwar'u oraz softwar'u co jakiś czas. Występują też problemy ze współpracą różnych części takiego sprzętu, na czym bazuje większość firm serwisowych. To po prostu architektura otwarta. Gdy PeCet jest używany w firmie, nie stanowi to większego problemu, jednak warunki domowe są trochę inne. Tutaj nie możemy ciągle kupować wszystkich nowości (bo kasy brakuje :-), więc nie jesteśmy w stanie oglądać wszelkiego nowego softu - po prostu nie działa bez nowego Pętlum'a, większego twardziela albo czegoś tam innego.

Moim zdaniem, przyczyna używania atarki zamiast grzyba jest związana też z kompatybilnością. Nam nie trzeba dużej pojemności i prędkości PC - nam trzeba zgodności wszelkiego softu z prawie każdym komputerem naszej klasy. I tutaj atarka jest o wiele lepsza od grzyba. Nas nie ma zbyt wielu na scenie, żebyśmy mogli tracić czas na pisanie stale tych samych programów od nowa, bo sprzet sie zmienił, albo też pisaniem nowych programów, których niemal nikt nie będzie mógł używać.

Więc proponuję, żeby nie osłabiać za bardzo owej rewelacyjnej zgodności naszych komputerów. Ja nie jestem wcale przeciw przeróbkam sprzętowym (sam używam 320 KB, Q-MEG, klawiaturę dodatkową, dysk twardy oraz zegar "riltajmowy"), ale zawsze należy pytać na samym poczatku: czy jest to niezbędne? Czy przyda się to do czegoś ciekawego?

Następna sprawa to oprogramowanie. Nie zgadzam się z tym, żeby uznać 256 KB za normę i pisać programy nie chodzące na gołych 64 KB. Gdzieś tam ("Gdzie są gry?") czytałem, że "... pamiętać należy o tych, którzy mają tylko stację 1050". Moim zdaniem, tak samo należy pamiętać o tych, którzy mają tylko 64 KB. Ja przecież mógłbym pisać programy wymaga jące min. 16 MB na dysku twardym (bo posiadam taki dysk i znajdę aż trzy inne osoby z taką samą konfiguracją), ale dla was pozostałych taki program byłby niczym i mój czas byłby w efekcie użyty niekorzystnie dla sceny. Tak samo jest też z innymi przeróbkami. Po prostu, te przeróbki trzeba UDOSTĘPNIAĆ ale nie WYMAGAĆ w programach.

W tym punkcie największy problem stanowi pamięć dodatkowa. Moim zdaniem, tylko duże dema oraz programy napisane specjalnie do obsługiwania ramdysku mają ważne powody, aby nie uwzględniać komputerów nierozbudowanych. Użytki niemal zawsze będą chodziły na 64 KB (z małym buforem - oczywiście), gdy tylko autor postara się trochę - nawet MAE chodzi, a jest to rozbudowany assembler używający aż trzy banki dodatkowe (normalnie). Ponadto, w użytkach lepiej jest używać ramdysku poprzez "D:" - pozwala to wykorzystać także inne rzeczy, np. ramdysk w cartridge'u albo też dysku twardego zamiast zwykłych banków (potrzebny jest do tego tylko DOS obsługujący takie rzeczy (albo nakładka), zamiast specjalnych wersji pojedyńczych programów). Jeżeli chodzi o gry, tam niemal zawsze można odrzucić jakieś muzyczki albo też grafikę tytułową - sam pomysł gry rzadko wymaga więcej niż 64 KB do realizacji (przykładem może być Megablast, który co prawda odrzucza muzyczki samplowane, ale w końcu działa na 64 KB).

Wydaje wam się, że dziś każdy ma już więcej niż 128 KB? Znów nie zgadzam się. Pomiędzy sprzętami aktywnych scenowców oczywiście tak jest, ale czy są to wszystkie sprzęty XL/XE? Nie sądzę. Spróbujcie policzyć sobie, ile ludzi jest znanych na scenie, a ile komputerów XL/XE zostało wyprodukowanych w przeszłości. Ogromna różnica! A przecież te komputery muszą gdzieś być - myślę, że nie wszystkie wyrzucono do rzeki albo coś takiego. Po prostu ich użytkownicy nie mają za dużo czasu i być może też nie mają za dużo do powiedzenia, więc scena ich nie zna - ale oni też czasami oglądają nowy soft! Przynajmniej, w moim kraju (Czechy) tak jest. Tutaj nawet wielu ludzi nie ma stacji dysków, a więc odpalają oni programy całodyskowe z ramdysku Q-MEG'a, wczytując do niego dane z taśmy - to też wymaga nieużywania banków przez program, nawet gdy komputer jest rozbudowany. Mogłbym też powiedzieć parę słów o Niemcach - tam ABBUC ma ok. 500 członków, choć tylko nieliczni są aktywnymi scenowcami (w tym sensie, jaki przyjmuje się na scenie polskiej). Myślę, że reszta z nich często nie ma dodatkowego RAM'u. Oczywiście, istnieją też inne państwa na Ziemi, o których (ze względu na Atarkę) nie wiemy prawie nic - ale to niekoniecznie znaczy, że XL/XE tam już umarło!

Nie będzę już dalej wydłużal tego artykułu (bo Vasco będzie musiał poprawiać wszelkie błędy popełnione przeze mnie - THANKS!!!!!). Zapraszam do dyskusji!

Bewesoft

Od Vaska: Błędów praktycznie nie było - właśnie przeczytaliście pierwszy artykuł Bewesofta po polsku! Może na najbliższym zlocie -XI- porozmawia z Bewesoftem po polsku? :)

 

madteam.atari8.info © MadTeam, hosted: www.atari8.info